Anime Zone
  Strona Główna Artykuły Forum Galeria Wymiana     Listopad 20 2017 06:39:42  
Nawigacja
Strona Główna
Newsy
Artykuły
Forum
Chat
Anime Zone Team
Nabór
Wymiana
Linki
FAQ
Kontakt
Szukaj
Recenzje
Adventures of Mini-Goddess
Ah! My Goddess!
Afro Samuraj
Amaenaideyo!!
Amaenaideyo!! katsu!!
Baccano!
Chobits
Chrno Crusade
Death Note
DNAngel
Dragon Ball
Elfen Lied
Fullmetal Alchemist
Green Green
Great Teacher Onizuka
Hikaru no Go
Inuyasha
Kanon 2006
Karas
Kikoushi Enma
Mai HiME
Mai OTOME
Mononoke-hime
Neon Genesis Evangelion
Onegai Twins
Ouran High school Host Club
Paranoia Agent
Peach Girl - Brzoskwinia
Princess Tutu
Ranma 1/2
Samurai Champloo
Shikabane Hime: Aka
Suzumiya Haruhi no Yuutsu
Tōshō Daimos
Witch Hunter Robin
Zero no Tsukaima
Anime TV
Naruto
Biografie
Akatsuki
Bijuu
Znaczenie Imion w Naruto
Japonia
Informacje o Kraju
Przysłowia
Nin-Jitsu
Gatunki w anime i mandze
Multimedia
Muzyka
Skiny do Winampa
Skiny do gg
Gry
Avatary
Sygnaturki
Amv
Animacje
Doujinshi
Userbary
Inne
__________________
Fanficki
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 505
Najnowszy Użytkownik: Gawrsa6d
Doktor Zuo
pierwsza strona
druga strona
trzecia strona
czwarta strona
piąta strona
szósta strona
siódma strona
-> ósma strona <-
Reklama
Klub o anime Naruto

Dragon Ball Nao


Anime Planet


..::AnimeWeb::..


eanime


Image and video hosting by TinyPic


Otaku World ^.^



Anime Village

Elita


Nin-Jitsu


Od końca XII aż do połowy XVII wieku Japonia była wstrząsana nieustannymi konfliktami wewnętrznymi.

Praktycznie owe pięć wieków to jedna wielka wojna domowa, której zarzewie to tliło się w
poszczególnych tylko prowincjach, to znów pożogą ogarniało cały kraj. Rzeczywistą władzę sprawowały koalicje potężnych klanów, zmieniające się, zwłaszcza w XVI wieku, jak w kalejdoskopie. Każdy, nawet najmniejszy, byle "bitny i ambitny" klan mógł liczyć na to, że sprytnymi zmianami systemu sojuszów, męstwem w bitwach i przemyślnością zdrad może wydźwignąć się do najwyższej pozycji politycznej i militarnej.
Oprócz krwawych walk, rozgrywały się więc w tej sytuacji również prawdziwe batalie tajnych intryg i śmiertelne pojedynki wywiadów. Od rozpoznania prawdziwych zamierzeń niepewnych sojuszników, przekupienia któregoś z członków nieprzyjacielskiej koalicji, od skrytobójczego usunięcia zdolnego stratega w obozie wroga mogły zależeć najżywotniejsze - dosłownie - interesy.
W takich sytuacjach coraz większego znaczenia nabierały dwie grupy ludzi. Pierwsza składała się z "bojowych szturmówek" buddyjskich klasztorów, niby-mnichów będących w istocie zawodowymi wojownikami, a żeby być jeszcze bliżej prawdy - dywersantami, sabotażystami i specjalistami od "mokrej roboty". Tym było łatwo przemierzać kraj w mnisim habicie, łatwo znaleźć schronienie w tysiącach klasztorów, łatwo zachować pozycję człowieka "bez twarzy" czy też o tysiącu twarzy. Drugą grupą byli ci samuraje, którzy z różnych powodów nie przestrzegali żadnych innych zasad kodeksu honorowego poza jedną - ślepą wierność dla swego pana. Początkowo ci "nieczyści samuraje"
rekrutowali się z klasy roninów - bezpańskich rycerzy wiodących po śmierci swego "daimyo" życie w nędzy, których jedynym dobrem materialnym był często miecz. Najbiedniejsi ratując rodziny przed śmiercią głodową, zbyt dumni, aby nocą rabować na gościńcach, sprzedawali prawdziwą broń i nosili miecz drewniany. Niektórych z nich stać było nawet na to, aby z drewnianym mieczem, bez słowa, przyjąć beznadziejną walkę z normalnie uzbrojonym samurajem. Inni proponowali swą służbę pierwszemu
napotkanemu możnowładcy, a gdy ten odmówił, popełniali na jego oczach rytualne harakiri, co zwykle wystarczało, aby uznano ich za ludzi honoru, a rodziny przygarnięto pod opiekę. Jeszcze inni oferowali swoje usługi bez żadnych honorowych ograniczeń - gotowi podjąć się zadań szpiegowskich, skrytobójczych, dywersyjnych.
Stopniowo zarówno jedna jak i druga grupa zdobyły niezależną pozycję finansową i polityczną.

Specyficzny zasób umiejętności potrzebny do wykonania ich "pracy" przekazywano najbliższej rodzinie jako bezcenną tajemnicę. W obrębie tych szczególnego rodzaju mafii szpiegowskich tworzyło się nowe rzemiosło, które do historii przeszło pod nazwą "nin-jitsu", tj. "sztuki pozostawania nierozerwalnym (niewidzialnym)". Adepci szkól tego rzemiosła należeli zwykle do jednej, rozlegle rozgałęzionej rodziny bądź do jednego klasztoru.
Niektóre spośród szacowanych na liczbę 30-50 zgrupowań "ninja" (tak nazywano adeptów owej sztuki)
osiągnęły takie wpływy, że praktycznie rządziły na rozległych obszarach. Odnosi się do zwłaszcza do siatek zlokalizowanych w prowincjach Mie i shiga (wówczas Iga i Koge). Tak dalece zorganizowana "czarna" działalność wraz z mijającymi generacjami nabrała cech charakterystycznych dla pracy wielkiej organizacji wywiadowczej o strukturze mafijnej. U szczytu nasilenia działalności ninja w prowincjach Koga pracowało około 50 siatek wywodzących się z organizacji rodzinnych roninów osiadłych na tym terenie. W prowincji Iga działały tylko trzy, za to nadzwyczaj potężne sieci. Na ich czele stali jedni z nielicznych znanych z nazwiska ninja - Hanzo Hattori, Sandayu Momochi i Nagato Fujibayashi.
Działalność ich przypadła na okres końca XVI i początek XVII wieku, kiedy to kolejno Oda Nobunaga a po nim Hideyoshi i Ieyasu Tokugawa jednoczyli kraj. Ta "Sławna Trójka" dokonała swego dzieła dzięki ogromnej wytrwałości i genialnym uzdolnieniom polityczno-strategicznym, nade wszystko zaś dzięki szczególnemu szczęściu, jakim było sprzężenie ich metod działania z aktualnymi na danym etapie potrzebami. Sławna anegdota opowiada o różnicach ich charakterów, które ujawniły się, kiedy w ich obecności schwytano kukułkę. "Zabiję ją, jeśli nie zakuka" - spokojnie stwierdził Nobunaga.

"Spróbujmy ją namówić, aby zakukała" - zaproponował Hideyoshi. Tokugawa tylko wzruszył ramionami i rzekł: "Poczekam, ona musi sama zakukać". Losy ninja, jak później okazało się, miały zależeć od tych trzech wodzów.
Nobunaga, sprzymierzony z religią chrześcijańską w celu rozpędzenia wszechpotężnych mnichów, miał w ninja śmiertelnych wrogów. Przeciwko niemu skierowano wiele zamachów - żaden nie udał się, bądź nie doszedł do skutku z powodu wyśmienitej pracy kontrwywiadu Nobunagi (notabene Nobunagę chronili między innimi ninja z Koga - konkurencja siatek z prowincji Iga). Jesienią 1581 roku cierpliwość

Nobunagi przebrała się, a może poprostu zebrał dość sił - dość, że 3 listopada uderzył z ponad czterdziestoma tysiącami ludzi na prowincję Iga i otoczył około czterech tysięcy ninja. Wkrótce pokonał ich, a wszystkich schwytanych nakazał niezwłocznie stracić z "powodów wagi państwowej". Ci, którzy uszli z tego pogromu, rozpierzchli się po całej Japonii. W bitwie tej zginął prawdopodobnie również sławny superagent - Sandayu Momochi. Niektórzy twierdzą, iż Sandayu Momochi i Nagato Fujibayashi to jedna i ta sama osoba. Gdyby to miała być prawda, to charakter Momochi należy określić jako iście diaboliczny - byłby on bowiem naraz kierownikiem dwóch największych, wzajemnie
się zwalczających (!) siatek szpiegowskich. Nieco później także Nobunaga został zamordowany przez Mitsuhide Akechi, dowódcę jednego ze zbuntowanych oddziałów.
W tym czasie Ieyasu Tokugawa przybywał z bardzo niewielkimi siłami w Sakai koło Osaki. Zbuntowane oddziały Akechi miały wybitnego wodza w zasięgu ręki. Jedynym sposobem wyjścia z opresji musiał być podstęp, i to najwyższej miary. Swoje usługi, jak później okazało się - dalekowzroczne, zaproponował pojawiając się jak spod ziemi Hanzo Hattori - szef klanu ninja rządzącego w centralnej części prowincji Iga. Wykorzystując swoją niezawodną siatkę umożliwił ucieczkę Tokugawy.
Po Nobunadze kolejny cios działalności ninja zadał Toyotomi Hideyoshi zarówno poprzez gwałtowne uderzenia na klasztory, jak i wydanie edyktu zezwalającego na posiadanie broni wyłącznie samurajom, których łatwo było zidentyfikować. Pod najsróższymi karami zakazano nosić broń mnichom i chłopom,

wcześniej zresztą rekwirując ją za pomocą finezyjnego politycznego wybiegu. W ten sposób ukrywanie

się z bronią w przebraniu zakonnika czy chłopa stało się wielce ryzykowne.
Tokugawa wręcz zakazał praktykowania ninja pod karą śmierci obwarowaanej rygorami zbiorowej

odpowiedzialności. Jednakowoż pomny zasług Hattoriego uczynił z jego ludzi rodzaj

kontrwywiaduchroniącego siedzibę szogunatu. Pozostałych ninja ujawnił proponując im objęcie

obowiązków policjantów - nad zdekonspirowanymi organizacjami miał zdecydowanie lepszą kontrolę.
Przypuszczalnie jeszcze przez długie lata korzystano z usług ninja, zwłaszcza w celu kontolowania

poczynań najpotężniejszych z pokonanych klanów, między innymi klanu Satsuma (tego samego, który

podbił Okinawę i przyczynił się przez to do rozwoju karate) na południu Japonii. Ród ten stanowił

potężną, wrzącą siłę, z lekka tylko powściąganą stopniowo rozsnącą potęgą Tokugawów. Satsuma mieli

jednak najwyższej klasy własny kontrwywiad - podobno z dziesięciu ninja wysłanych z tajnymi

zadaniami na południe wracał tylko jeden. Agenci odegrali również ważną rolę w stłumieniu rewolty

chrześcijan japońskich w 1638 roku w Shima bara.

Pozostaje pytanie - w jakiej mierze sensacyjna, ale zupełnie brudna działalność ninja zasługuje na

miano "sztuki, umiejętności (jitsu"? Otóż nazwę "jitsu" nadano ninja z powodu przypisywanych im

zupełnie fantastycznych umiejętności. Byli to więc w powszechnym przekonaniu osobnicy sprzymierzeni

z demonami, latającymi w powietrzu, znikający za ułożeniem palców rąk w tajemne gesty, godzinami

pływający pod wodą, znikający z najbardziej strzeżonych więzień - jednym słowem autentyczni

cudotwórcy. W istocie ninja dokonywali często nieprawdopodobnych wyczynów - "nieprawdopodobnych" w

tym sensie, w jakim iluzjonista wyciąga z rękawa trzydzieści żywych gołębi. O ile jednak człowiek

współczesny wie, że pokaz prestidigatora jest zręcznym trickiem opartym o wyćwiczoną zręczność i

specjalne przyrządy, wreszcie zdaje sobie sprawę z samego istnienia iluzjonistów jako pewnej grupy

artystów cyrku i estrady - o tyle ninja dokonywali swych cudów przed ludźmi prymitywnymi i co

ważniejsze, w ogóle nie zdającymi sobie sprawy z istnienia owego magicznego rzemiosła. Krótko mówiąc

- ninja tak oddziaływali na współczesnych, jak dzisiejszy iluzjonista na widownię w przedszkolu.
Istotna tajność nie polegała na tym, iż ubrani na czarno przemierzali ulice Kyoto z walizkami

upstrzonymi napisami "ściśle tajne", lecz na tym, że w powszechnej świadomości nikt taki nie

istniał. Zasadnicza zasada funkjonowania ninja brzmiała "Mugei-mumei" co w dowolnym tłumaczeniu

brzmi "nie ma sztuki, nie ma człowieka".
Jedyny sens działań ninja polegał na tym, aby nikt nie zwracał na nich uwagi. W tym celu prowadzili

w różnych miejscach kraju różne domy z różnymi żonami, a w miejscu zamieszkania dawali się poznać

jako kupcy czy rzemieślnicy demonstracyjnie unikający mieszania się do polityki, nie mający pojęcia

o władaniu bronią, nigdy nie wyjeżdżający.
Faktu bycia "ninja" strzeżono niezwykle zazdrośnie - zdemaskowany agent musiał zabić osobę, która go

rozpoznała, lub wkrótce sam ginął. Maskowano się nawet podczas akcji grupowych - dwóch ninja

pracujących razem nie mogło widzieć swych twarzy. Pozostawienie nierozpoznawanym było takim samym

punktem honoru jak u Spartan wytrwanie na polu bitwy. Ponadto zidentyfikowany ninja ściągał na swoją

rodzinę i przyjaciół najgorsze nieszczęścia. Podczas działań grupowych ninja wzajemnie składali

przysięgę, że zabiją współtowarzysza, jeśli będzie groziło mu wpadnięcie w ręcę wroga - również po

to, aby uchronić go przed torturami.
Trening rozpoczynał się w dzieciństwie - chłopiec czy dziewczynka rodzili się jako ninja i jako

ninja musieli umrzeć. Rozpoczynano od nauki uwalniania się z więzów, również przez dokonywanie

wywichnięć w stawach bądź przez uzyskiwanie w niech nadzwyczajnego zakresu ruchów. Później uczono

korzystania z maleńkich ostrzy ukrytych w uszach i ustach, a służący do rozcinania więzów. Wielka

zręczność w tym zakresie tłumaczy być może liczne fakty "znikania" najstaranniej skrępowanych ninja.
Dalej następowała nauka wspinania się na mury i drzewa, przeciskania wąskimi kanałami(w owym czasie

kanały do wylewania nieczystości i okresowo nieczynne studnie były najlepszymi drogami do wniknięcia

na obszar nieprzyjacielskiej fortecy). Korzystano też z liny, składanych drabinek, długich bosaków i

temu podobnych przyrządów. Wspinaczka musiała odbywać się w absolutnej ciszy, z tułowiem ściśle

przylegającym do muru - w tym celu opanowano szczególną technikę wspinaczki "wężowym ruchem".

Specjalne raki zakładane na ręcę i stopy umożliwiały uzyskanie punktu zaczepienia nawet na

najgładszym, byle mniej twardym niż stal murze. Do podobnej perfekcji opanowano wspinaczkę na

drzewaz iście kocią zręcznością - ninja powinien wbiegać na drzewo, a nie włazić z powolnością

koali. Technika ta może z kolei wyjaśnić zjawiska "znikania" ninja na oczach pogoni.
Sporo czasu poświęcano na naukę długich, bardzo forsownych marszów i przekraczania przeszkód

wodnych. Stosowano proste, ale bardzo pomysłowe śrdoki - dmuchane poduszki ze skór zwierzęcych,

tratwy z sitowia, na których płynęło się wpółzanurzonym, specjalne rakiety wodne do poruszania się

po bagnach i grzęzawiskach, a wreszcie tuby do oddychania pod wodą wykonane z bambusa. Ninja

przekraczający rzekę czy fosę pod wodą pływał w pozycji półpionowej, w ubraniu i z bronią.

Umiejętność takiego pływania zwana była tachioyogi.
Walka wręcz obejmowała stosunkowo nieliczne, ale mistrzowsko opanowane techniki oparte na elemencie

zaskoczenia. Broń dostosowywano konstrukcją do potrzeb wynikających z niezwykłych zadań. Można tu

wymienić składane, niewielkie łuki, niekiedy z metalowymi strzałami, krótkie miecze, sztylety ukryte

w trzonkach kijów wędrownych. Ponadto ninja dysponował szerokim arsenałem środków ochrony osobistej,

tj. oślepiającymi pudrami i żrącymi płynami.
Zajęcia teoretyczne obejmowały farmację, meteorologię i psychologię, a także przedmiot, który

nazwalibyśmy dzisiaj "propedeutyką szpiegowską".
Farmacja (yagen) obejmowało produkcję środków spożywczych mających charakter skondensowanych

odżywek. Najbardziej typowa odżywka zawierała odrobinę mąki z dodatkiem roślinnych środków

konserwujących, mielony, niełuskany ryż oraz roztłuczone na miazgę a uprzednio wysuszone "na kość",

mięso ryby bonito i śliwki. Do picia przygotowywano sok z młodych pędów bambusa przechowywany w

wydrążonych łodygach tej rośliny. Taki zestaw, podobnie jak stosowany przez Indian

północnoamerykańskich pemikan, pozwalał przebywać przez dłuższy czas w obcym terenie bez potrzeby

narażania się na niebezpieczne kontakty z miejscową ludnością w celach aprowizacyjnych.
Naturalnie nauka nie mogła pominąć produkcji trucizn i to w bardzo szerokim zakresie - od silnie

działających, którymi pokrywano ostrza strzał, do przewlekle i podstępnie działających trucizn

dodawanych do środków spożywczych.
Duże znaczenie przywiązywano do właściwej farmacji, tj. produkcji środków leczniczych, z naciskiem

na stosowanie naturalnych antybiotyków, środków hemostatycznych, past znieczulających. Uczono też

drobnych zabiegów chirurgicznych i stosowania opaski uciskowej.
Meteorologia (satten-jitsu) była zorientowana niezwykle praktycznie. Prognozowanie pogody służyło do

umiejętności wybrania najkorzystniejszych warunków meteorologicznych dla przenikania przez obszary

chronione, dokonywania podpaleń itp. Deszczowe noce, mgły, zawieje śnieżne - sprzyjały działaniom

ninja.
Psychologia (satsujin-jitsu) polegała głównie na nauce rozpoznawania cech charakteru z fizjonomii i

sposobu zachowania. Ludzi dzielono na pięć głównych grup charakteorologicznych:
1. Kisha - złaknieni seksu, alkoholu i dobrego jedzenia, próżni - łatwi do opanowania przez alkohol

i piękne kobiety, przez schlebianie im. Fundując im wesołą zabawę można było łatwo skłonić ich do

zaniedbania obowiązków i rozwiązywania języka;
2. Dosha - zazdrośni, gniewni i podejrzliwi - ci byli bajecznie podatni na intrygi, skłonni wystąpić

przeciw najlepszemu przyjacielowi za lada podszeptem, łatwowiernie przyjmujący sfabrykowane

dokumenty i listy udowadniające rzekomą zdradę. Ten typ ludzi nadawał się do szerzenia waśni w

sojuszach wroga;
3. Aisha - dobroduszni i życzliwi - łatwi do opanowania przez serwowanie im "szczerych i smutnych"

opowieści - ci z kolei kłamstwa brali za dobrą monetę i chętnie "ogrzewali węża na piersi";
4. Rakusha - leniwi i gnuśni - mało skrupulatni w wykonywaniu swych obowiązków, zwłaszcza gdy

wiązały się one z niewygodami i uciążliwościami. Z dużym prawdopodobieństwem można było założyć, że

w zimie i dżdżyste dni nie będzie się im chciało przebywać na warcie, dopilnować strażników itd;
5. Kyosha - tchórzliwi - skłonni do podejmowania panicznych działań pod wpływem lada podszeptu o

zagróżeniu, łatwi do osobistego zagrożenia anonimami, podatni na szantaż.
Tę, trzeba przyznać, swoistą dość psychologię, uzupełniono "kyonin-no-jitsu" czyli sztuką

wykorzystywania zabobonów i przesądów dla zastraszenia, omamienia, wywiedzenia w pole. Typowy zabieg

z zakresu "kyonin-no-jitsu" wyglądał na przykład tak: Pewien ród miał w godle lista. Nocą strażnik

stojący na murach zauważył podejrzany ruch w pobliżu fosy i natychmiast skierował strzałę w miejsce

gdzie poruszył się domniemany wróg. Chwilę później dawał się słyszeć przerażający okrzyk bólu.

Zaalarmowane straże wybiegły na zewnątrz, aby po kilkunastu minutach poszukiwań znaleść lista

przeszytego strzałą strażnika. Złowrogie znaczenie takiego omenu było oczywiste - do fortecy zakradł

się lęk.
Na marginesie warto dodać, że i historia Japonii zna iście genialne sposoby psychologicznego

oddziaływania na przeciwnika. Dla przykładu o dwóch takich fortelach. Pierwszy - wyśmienicie

przedstawiony w filmie "Sobowtór", a oparty na autentycznych wydarzeniach. W obleganej twierdzy, od

dawna pozbawionej żywności i wody, której załoga jest zdaniem oblegających niewątpliwie u kresu sił,

każdego wieczora ktoś przepięknie gra na flecie. Muzyka zawiera w sobie spokój i pogodę, radość

życia i poczucie szczęścia. Dźwięki fletu powtarzają się noc w noc - powoli załamuje się morale

oblegających - żołnierze zaczynają być przekonani, że życie w twierdzy biegnie normalnym trybem, że

trudy wielomiesięcznego oblężenia poszły na marne. W końcu oblegający odstępują...
Drugi - którego autorem był Hideyoshi. Oblegana twierdza dysponowała wspaniałą załogą -

zdyscyplinowaną, o bardzo wysokim morale. Kolejne ataki przynosiły krwawe straty i zdawały się tylko

utwardzać mury fortecy. Hideyoshi, który począł dostrzegać, iż jego, tj. oblegających, siły

wyczerpują się, a ponadto żołnierze tracą wiarę w zwycięstwo, zakazał dalszych ataków. Polecił

natomiast, aby codziennie w nocy odbywać wesołe libacje z dziewczętami, śpiewać, piec i gotować

pachnące dania, a w ciągu dnia pozorować objawy pełnej degrengolady dyscypliny - spać do południa,

piec na broni szaszłyki itd. Żołnierze z największą skwapliwością zabrali się do wykonywania tego

trudnego zadania i wręcz nie mogli się doczekać, kiedy to właśnie ich pododdział ma się tak wesoło

zabawiać. Po miesiącu Hideyoshi zarządził bardzo gwałtowny i zdeterminowany szturm - załoga twierdzy

nie stawiła niemal żadnego oporu...

Propedeutyka szpiegowska ninja składała się z następujących, klasycznych przedmiotów:
1. Latsira-otoko - szeroko pojmowany sposób przeżycia w nieznanym terenie bez zwracania na siebie

uwagi;
2. Setobito-no-jitsu - zbieranie wiadomości o osobach niezadowolonych z panowania danego daimyo, w

jakiś sposób pokrzywdzonych, niesprawiedliwie ukaranych itp;
3. Hengen-kashi-no-jitsu - nauka posługiwania się lokalnym dialektem, rozpoznawania topografii tego

terenu ze szkiców, posiadania rzekomej znajomości dobrze znanych na danym terenie osób - wszystko tu

miało stworzyć wrażenie, że dana osoba to swój - coś w rodzaju sąsiada "z następnej wioski, tej co

za lasem";
4. Gisho-giin-no-jitsu - podrabianie pieczęci i podpisów, charakterów pisma, znaków wyróżniających.
Ostatnią wreszcie częścią nauki było wytwarzanie potrzebnych narzędzi, przyborów i posługiwanie się

nimi. Wyobraźmy sobie, że podglądamy ninja podczas wyprawy (nazwijmy go Hirada): "Hirada zaczyna od

ubierania się. Zakłada czarne sandały podbite grubą wartswą materiału, takiego samego koloru spodnie

i kurtkę, wyposażoną w dziesiątki przemyślnych kieszeni. Wpycha do nich różne drobiazgi, jakie będą

potrzebne podczas wyprawy. Pod kurtkę zakłada koszulę uplecioną z maleńkich, stalowych kółek. Jego

broń stanowi krótki sztylet, którego rączka i pochwa tworzą razem niepozorny kawałek drewna oraz

długi kij bambusowy, rodzaj laski podróżnej z ukrytym w środku długim ostrzem (shinobi-zue). Do

torby podróżnej wkłada również krótki, bardzo twardy łuk i komplet zatrutych strzał ze stalowym

rdzeniem.
Podczas wyprawy - Hirada porusza się tylko nocami - jego "astronomiczne" przygotowanie i wyuczona na

pamięć mapa terenu pozwalają mu bezbłędnie odszukiwać właściwy kierunek marszu. Przez ostrożność

unika ludzkich siedzib i nie rozpala ognia. Żywi się raz dziennie garścią mieszanki z suszonych

śliwek i bonito, pije wodę z przygotowanych źródeł.
Na umówione miejsce dociera po sześciu dobach marszu. W odległości kilkuset metrów majaczą światła

niewielkiej osady. Czeka w niej agent wspierający (chitsumishi). Umówionym znakiem ma być płonący

kilkadziesiąt sekund ogień. Pada ulewny deszcz, ale Hirada rozpala bez trudu swój mizu-taimatsu -

znicz specjalnie przystosowany do zapalania w tych warunkach. Przed świtem chitsumishi przynosi na

umówione miejsce skórzany woreczek z kompletem informacji niezbędnych do dalszego prowadzenia akcji.

Hirada podejmuje go dopiero wieczorem, gdyż przez cały dzień, zaszyty w koronie drzewa, pilnie

obserwuje okolicę.
Późną nocą postanawia przekroczyć rzekę pilnie strzeżoną przez straże wroga. Początkowo próbuje

przeprawić się wpław, ale pogoda, mimo późnej jesieni jest jak na złość przepiękna, a cisza nocna

przy braku wiatru zbyt głeboka. Hirada dobrze pamięta, jak przed kilku laty został zraniony strzałą

w pachwinę tylko dlatego, że tuż obok niego plusnął przestraszony duży karp.
Postanawia przejść rzekę wykorzystując płytkie, za to obficie porośnięte trzciną rozlewisko. Tuż

przy drugim, podmywanym brzegu jest jednak głeboko. Prąd porywa Hiradę - aby nie hałasować musi się

mu poddać. Szybki nurt znosi go niebezpiecznie blisko rozpalonego na drugim brzegu ogniska. Mijają

sekundy - nie ma innego wyjścia.
Kilka silnych ruchów ramion pozwala osiągnąć zbawczy brzeg, ale ciało porusza z impetem dużą gałąź.

Cichy plusk jest ledwie słyszalny ale strażnicy to wojownicy Aizu - japońscy Spartanie - dzikie

zwierzęta wojny. Kilka pochodni wylatuje natychmiast łukiem w górę i choć nikt nie podnosi głosu

zewsząd słychać tupot nadbiegających nad brzeg ludzi. Hirada wyciąga sztylet z pochwy, odkręca jej

końcówkę, chwyta w usta i zanurza się pod wodę trzymając podwodnych zarośli. Jedno z zaklęć

buddyjskich trwa około minuty. Hirada wie, że jeśli powtórzy je sto razy, to przy tej temperaturze

wody już nie wyjdzie. Powtarza zaklęcie trzydzieści razy i wynurza się. Wychodzi na brzeg i biegnie

z najwyższą szybkością na jaką go stać. Znika w gąszczu krzewówz hałasem cwałującego słonia ale nie

ma innego wyjścia. Po kilkunastu metrach wbiega do właściwego lasu: pogoń jest już niedaleko, ale

droga wiedzie pod górę. Po godzinie ciągłego biegu za ninja tupią już tylko dwie osoby. Hirada rzuca

za siebie garść tetsu-bishi - kulek najeżonych kolcami. Strażnicy biegną w sandałach plecionych z

łyka - możliwe zresztą, że zrzucili je wcześniej. Głośny krzyk bólu i został tylko jeden

prześladowca. Ninja czeka spokojnie...
Strażnik dostrzega Hiradę w ostatniej chwili i instynkt nakazuje mu wykonać gwałtowny unik - stalowa

strzała wbija się niegroźnie w pleciony ochraniacz na barku, przelatuje przezeń i ginie ze świstem w

mroku. Kilka sekund później strzała przelatuje tuż obok ucha Hirady. Ninja z kocią zręcznością

wspina się na drzewo i nasłuchuje zmęczonego oddechu - strzela w ciemność jeszcze raz i jeszcze raz.

Po wypuszczeniu czwartej strzały daje się słyszeć łoskot padającego ciała - Aizu nie jęczy nawet

umierając. Hirada zeskakuje z drzewa - odwraca się i... na tle jaśniejącego już na wschodzie nieba,

o dwa metry od siebie dostrzega sylwetkę z wzniesionym w górę mieczem. Strażnik ze skaleczoną nogą

nie myśli teraz o bólu...
Ninja wyszarpuje zza pazuchy bambusową rurkę z tłoczkiem. Strumień płynu - mieszanina barwnika do

czernienia zębów i wyciągu z pieprzu uderza w twarz samuraja. Wzrok odzyska dopiero po kilku

godzinach...
Trasa Hirady wiedzie coraz wyżej i wyżej. Pojawia się śnieg. Ninja wydobywa z torby białe wierzchnie

ubranie i zakłada na siebie uprzednio wykręciwszy z wody. Zimno, bardzo zimno mimo wytężonego

marszu. Ninja uruchamia swój prywatny kaloryfer - doka. Do pudełka blachy wkłada gruby, rozżarzony

dmuchaniem do czerwoności pręt z prasowanego węglą drzewnego, który zapalił maleńkim zniczem

tanago-koro-tai-matsu. Przez godzinę, doka ukryty na brzuchu, stanowi niewielkie ale intenywne

źródło ciepła.
Do zamku, który jest celem wyprawy ninja, Hirada dociera wieczorem - tuż przed zapadnięciem

ciemności. Za pierwszym murem zamku jest wylot kanału do wylewania nieczystości zagrodzony śmiesznie

łatwą do sforsowania kratą. Ale najpierw trzeba przebyć pierwszy mur.
W nocy agent grzeje się przy pomocy doka i ćwiczy kata, aby wysuszyć ubranie - pomaga mu nieco suchy

i porywisty wiatr. Godziny przed świtem są trudne dla wszystkich - zmęczenie i brak snu dają się we

znaki również strażnikom. Nie są jednak aż tak zmęczeni i niedbali w służbie, aby nie dostrzec

cienkiej smużki dymu snującej się nad lasem w odległości około kilometra od południowych murów

zamku. Alarm przebiega bez zbytniego hałasu. Kilkunastu ludzi wychodzi przed bramę, aby tyralierą

wolno przekradać się między drzewami, a około trzydziestu jeźdźców, owinąwszy bawełną kopyta koni,

wyjeżdża, aby zamknąć potrzask z tyłu za niefortunnym rozpalaczem ognia.
Hirada uśmiecha się - mniej więcej za pół godziny znajdą bowiem jirai - świecę dymną zapalającą się

po upływie godziny od rozżarzenia jej lontu i przez kilkanaście minut wydzielającą cienką smugę

jasnoszarego dymu - takiego samego, jaki powstaje przy paleniu wilgotnego drewna. Północej ściany

pilnuje teraz tylko dwóch strażników, którzy i tak co chwilę zerkają na południe.
Aby wdrapać się na mur ninja używa tabi i tekagi - rodzaj bransolet na ręce i stopy grubo owiniętych

materiałem, z którego sterczą tylko stalowe kolce wygięte jak pazury tygrysa, haczące nawet o

kamień. W połowie wysokości ściany prawie na metr odstaje sufit, przewieszka niemal niemożliwa do

sforsowania. Hirada dobywa z torby kyoketsu-shogi - linkę uplecioną z kobiecych włosów. Wplecione są

w nią kawałki najlepszego bambusa. Linkę kończy kotwica ze stali. Zamach i kotwica uderze ze

sprężystym dźwiękiem stali o mur. Gdyby teraz ktoś obserwował scenę wydarzeń, dostrzegłby wyścig.

Hirada wspinający się błyskawicznie dzięki bambusowym kołkom, ściga się ze strażnikiem, który jest

coraz bardziej przekonany, że nie przesłyszał się. Idzie wzduż muru szukając wzrokiem źródła

dźwięku.
Gdyby nie przewieszka, możliwe jest że zobaczyłby leżącą już na ziemi kotwicę. Nie widzi jej jednak

- znów za to słyszy metaliczny dźwięk, wyraźnie dochodzący z przeciwnego kierunku. Biegnie tam, ale

nic nie znajduje. Metalowa strzała Hirady odbiła się bowiem od muru i spadła na dól. Kilka sekund

wcześniej ninja wisząc na jednej ręce - zaczepiony za skraj muru pazurami tekagi zwinął drugą ręką

linkę z kotwicą. Teraz przemyka się w kierunku wylotu kanału.
Kobiety i dzieci w zamku jeszcze śpiął. Zaskakująco wcześnie wstała dziś tylko Yasuo, która już od

kilku minut rozżarza w kociołku ogień drzewny, aby jej pan obudził się i od razu mógł ogrzać. Jak

codziennie, przez ostatnie dwa lata Yasuo cicho powtarza w myśli swoją instrukcję tajnej agentki

kunoichi i uśmiecha się w głębi duszy, gdyż wie, że tego właśnie poranka nie jest już sama w zamku

znienawidzonego wroga..."
Alrekus lipiec 01 2008 23:37:35 3 ˇ 1152
Komentarze
Nanako dnia lipiec 24 2008 11:43:53
duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo!
Shurei dnia lipiec 25 2008 11:04:52
wow chciało ci sie tyyyle pisać???
Alrekus dnia lipiec 25 2008 15:12:47
No chciało, bo robiłem to dla forum smiley Ale na szczęście ja tego nie pisałem tylko to przepisywałem także poszło szybciej... Choć i tak trwało to długo bo przepisywałem to z książki o 1 w nocy smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Ostatnio online
hfkyipfmux 5 weeks
ltogapgquz 5 weeks
fekxtluzaj 5 weeks
xtwlpenfsy 5 weeks
ervravitdb 6 weeks
hyjnjvrabd 6 weeks
egwwhhyert11 weeks
kmcjrsoxjz11 weeks
dawuotsklv12 weeks
ggxjedpozz12 weeks
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

xfizxmhwbu
28/03/2017 22:46
Przypomnieć się nadal bryła palić chcieć. Uprawa prosię Komory właśnie większy ładować wyrywać. Pobudka handlowy [url=http://www.szysza.pl

hiqerxdzrb
28/03/2017 21:49
Menstruacja Jaś dieta Wyspy Morze grecki. Krążyć pączek odciąć związać całować ważność warkocz. Podążać uchwał

sjmqhgnibp
28/03/2017 19:31
Doświadczyć 12 późno łowić zębów Niemcy. Świeca dwójka bogacz wyniku przewód brygada obawiać. Ciągnąć technika [url=http://lo

wkoihbkmpi
28/03/2017 18:13
Uprzedzenie los wpływ wózek proza uważać. Schody ujemny matura liczyć czosnek kapitał trzymać. Pszenny kolorowy [url=https://thefastdiet.
co.uk/forums/users/addih


bevvqqpbfd
28/03/2017 13:52
Odpowiedzieć do epoka balet elita szybki. Ślimak górnik Czeska kompot opuścić dążenie wycinać. Faktura wytrzeć [url=http://www.pig2twig.
co.uk/forums/pr


Nanako
01/06/2013 21:22
wspomninia, jedyny miły okres w życiu jest związany z tą stroną

Kanda
01/06/2013 13:27
No właśnie;P

Shurei
01/06/2013 12:49
tyle wspomnień, szkoda je stracić

Kanda
31/05/2013 14:14
Hehe no zobaczymy jak to wyjdzie, ale przydałoby się coś zrobić ^^

Nanako
31/05/2013 09:32
nie tyle reaktywacja, co jestem za, by stworzyć coś lepszego smiley

Archiwum
dfvgfg
     
 
PHP-Fusion v6.01.6
Best Resolution : 1280 x 1024
Design & Copyright 2005 by ANUBIS

   Strona Główna :: Artykuły :: Forum :: Galeria :: Wymiana
 
     

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie